Epoka Kaczyńskich została zamknięta na dobre, drzwi zatrzaśnięte i klucz wrzucony w studnię. Świat, a zwłaszcza nasi sąsiedzi – Niemcy i Rosja, tudzież europejskie salony, mogą odetchnąć z ulgą. Nikt już nie będzie kłócił się z Putinem o bałtycką rurę, z Niemcami nikt nie będzie awanturował się o Centrum wypędzonych.
Premier Donald Tusk truchcikiem obiega właśnie europejskie stolice uspokajać i zapewniać, że Polska od tej pory będzie pokorniutko siedziała tam gdzie jej miejsce i gdzie ją ongi wysyłał prezydent Chirac - w europejskiej oślej ławce. Płacić składkę na Brukselę i milczeć!
Nie może być lepszego miodu na serce europejskich salonowców, niż taki „Hołd Tuski” nowej polskiej ekipy i wycofanie się z próby odgrywania samodzielnej roli w Europie. A to właśnie jest istota pierwszych kroków Tuska – nie ma co do tego żadnych złudzeń. Bezwarunkowe ustępstwa wobec Rosji, zgoda na bałtycką rurę, rozluźnianie stosunków ze Stanami – to wszystko są kroki wstecz wobec polityki Kaczyńskiego.
Dlaczego Tusk taką politykę chce prowadzić?
Po pierwsze sam się w nią wpędził. Jeśli się przez ostatnie dwa lata krzyczało, że "Kaczyński ośmiesza Polskę", to teraz trzeba szybko z tej "śmieszności" się wycofywać.
Bardzo duża część naszej inteligencji schowa się do mysiej dziury, byleby tylko nie narazić się na śmiech salonu. Snobizm i tchórzostwo? – Ależ tak, ale taka jest właśnie polska "elita" wyhodowana na "Gazecie Wyborczej" i innych pismach "różowego salonu".
Kaczyński – uznany już dawno przez "salon" za czarny charakter – nie był podatny na ten snobizm i śmiało zaprowadzał politykę niezależności. Zablokował Ruskim drogę do OECD, Niemców postraszył odszkodowaniami za II wojnę, nie zgadzał się na wygłupy europejskiej lewicy popierającej pederastów i sprzeciwiającej się karze śmierci itd.itd. Czy mógł być w tej sytuacji lubiany? Oczywiście, że nie.
A Tusk chce być przede wszystkim lubiany bo jego celem jest wygranie wyborów prezydenckich w roku 2010 w związku z czym nie może zadzierać z nikim. Dlatego jeździ i odkręca co nawarzył Kaczynski. "Odkręca" to znaczy ustępuje.
Już rozłożył nóżki na wschodzie w sprawie OECD i bałtyckiej rury, teraz nadstawił się na zachodzie (Europejski Dzień przeciwko Karze Śmierci) co oczywiście będzie doskonale przyjęte. Z niezależną Polską – jak wiadomo zawsze były kłopoty, wiec jeśli Polska sama z tej niezależności rezygnuje, to świetnie, tak trzymać Panie Donaldzie! Tak trzymać!
Drugą przyczyną takiej, a nie innej polityki jest najzwyczajniej w świecie osobowość polityka. Kaczyński – trzeba przyznać jest niesympatyczny. Sam go nie lubię, bo lekceważy nasze przestrogi na temat ordynacji wyborczej.
W ogóle człowiek, który ma własne zdanie jest najczęściej niesympatyczny. Z tymi pokłóci się o podatki, z innymi o coś innego. Jak takiego lubić?
Kaczyński niewątpliwie należy właśnie do tego typu ludzi i polityków. Ma własne zdanie na każdy temat i jest uparty.
Tusk jest całkiem innym człowiekiem. Mówi to, co ludzie chcą usłyszeć i to jeszcze tak łagodnie i dobrotliwie. Jego "zasady" ujawniają się głównie w przemówieniach. Realizacja nie wychodzi zupełnie. Ale czyż można mieć do niego o to pretensje? Wszak tyle jest przeszkód!
Najlepiej widać te różnice charakterów w kwestii, którą podnoszę często – w sprawie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Kaczyński jest przeciw – podejrzewam, że ze względu na błędne poglądy, do których nie chce się przyznać.
Tusk jest za JOW. Wygłaszał w Sejmie płomienne przemówienia za zmianą ordynacji, jego partia zebrała 750 tys. podpisów za wprowadzeniem JOW i co? I nic. Tusk nigdy tego nie chciał naprawdę realizować. Tylko tak mówił, bo wiedział, że 75% Polaków jest za JOW. Kiedy doszedł do władzy natychmiast przehandlował JOW z PSL-em.
I tak toczy się nasze polityczne życie. Albo u steru mamy aroganta, który nas lekceważy jawnie, albo dupka, którego obietnice są nic nie warte. Nic nowego pod słońcem. Żadnych marzeń – Panowie!
Żadnych marzeń!
http://www.prawica.net/node/9623