Tego się nikt nie spodziewał - stąd UPRzejmy punkt widzenia poświęcony będzie temu wydarzeniu - a jednak czasy się zmieniają. Jeszcze w książce z początków lat 90-tych, legendarnego burmistrza Kamienia Pomorskiego pana Stefana Oleszczuka z UPR są echa prasowe, a wśród nich spory reportaż dla „GW”, który nigdy nie ukazał się na łamach gazety.
Jeszcze dokładnie pamiętamy, jak w czasie wyborów nazwa UPR czy nazwiska liderów były po prostu pomijane, mimo luki w numeracji przedstawianych list partyjnych. A tymczasem, ledwo tylko pan redaktor Michnik z przyczyn zdrowotnych czy innych pilnuje mniej, ukazuje się nie tylko nazwa UPR, ale też pochwały! Jeszcze nie wprost, jeszcze dla zmylenia cenzury pod pozorem krytyki, ale wydźwięk tekstu jednoznacznie pozytywny.
Oto w Krakowie, Sekcja Młodzieżowa UPR gromadząca znakomitych młodych ludzi, znanych także z cotygodniowych występów w programie „Młodzież kontra” (TVP3, w niedziele o 20.50) zorganizowała wieńczącą przymus składania PIT-ów akcję przed urzędem skarbowym. TVP 3 pokazała krótką relację z tej akcji w ramach pierwszego materiału w głównym wydaniu „Kroniki”. Młodzi ludzie ubrani w garnitury, zachęcają podatników, by w ramach odreagowania stresu związanego z „pitologią” i dopłatami, spalili na grillu formularz Personal Income Tax (PIT) – nazwany po angielsku przez zakompleksione rządy z początku lat 90-tych.
Pierwsza reakcja krakowskiej odmiany „GW” z podaniem nazwy UPR z lekka ironiczna, wspomina o „zbiegowisku”, opisanym jak się okazało przez wszystkie regionalne dzienniki i pokazanym w TVP. Druga, w kolejnym roboczym dniu maja, już całkiem inna – apoteoza! Jeszcze skryta, ale każdy pamiętający PRL, potrafi dotrzeć do drugiego dna piszącego pod okiem cenzury autora.
Pan Jerzy Skoczylas, jak wynika z tekstu mający na gospodarkę poglądy wolnorynkowe, zaczyna od mocnego akordu. „Kiedy komuś mówię o swoich poglądach gospodarczych, rozmówca – chcąc pokazać, że mnie zrozumiał – woła: UPR, Korwin-Mikke!”
Proszę zwrócić uwagę - rozmówcy tego wolnorynkowca kojarzą takie widzenie gospodarki, dzięki wieloletniej pracy naszych członków, z Unią Polityki Realnej i z jej długoletnim prezesem. Nie wołają: Unia Demokratyczna, Kongres Liberalno-Demkratyczny, Unia Wolności, PeDecja, Balcerowicz, Suchocka, Bielecki Jan Krzysztof, Frasyniuk, drogi wujek Bronek z Kuroniem. Platforma, Tusk, Olechowski a nawet Kwaśniewski czy po krakowsku Rokita! Nic z tych rzeczy. Ludzie wiedzą dobrze – prawdziwe poglądy wolnorynkowe w Polsce to UPR. Reszta używa ich jako maski, zasłony dymnej.
Autor przestraszył się jednak swojej śmiałości i już w drugim zdaniu zmyla trop cenzora pisząc: „A ja wtedy wpadam w szał, bo uważam UPR za jedną z najbardziej szkodliwych partii.” Cenzor puścił, ale mądry czytelnik wie swoje. Czy bardziej szkodliwe jest utrzymywać się ze składek i darowizn sympatyków i propagować najlepszy dla Polaków i Polski program, czy rządzić jako UD, KL-D, UW czy „liberalne SLD” i zostawić ponad 500 000 000 000 złotych zadłużenia skarbu państwa, podatki sięgające 80 procent dochodów pracownika najemnego (ZUS,PIT, VAT, akcyzy, inne przymusowe daniny), i rządy po których słowo „liberał” uważane jest za wyzwisko i synonim „zła”, „wolność” kojarzona z UW oznacza dziś biurokrację, mędrkowanie i słuchanie Brukseli na kolanach, słynne reformy AWS-UW, zakończone wyrzuceniem tych partii z sejmu znane są jako „cztery reformy i pogrzeb”, a K-LD w mowie potocznej nazywane po słynnych Narodowych Funduszach Inwestycyjnych i innych sprawach do dziś Kongresem Aferałów, który zasilił UW, a obecnie PO?
Ale cenzor może być czujny. Autor dodaje cały akapit mający go uwiarygodnić. „Gdybym był zwolennikiem teorii spiskowej, to napisałbym, że Korwin-Mikke dostał od komunistów grube pieniądze po to, aby - pod pozorem propagowania - kompromitować liberalizm gospodarczy. Mikke i jego zwolennicy z własnej i nieprzymuszonej woli zachowują się jak z rosyjskiego przysłowia: "Każ się durakowi modlić, to sobie łeb rozbije".
Autor wie, że tym wybiegiem obraża kilkaset tysięcy ludzi głosujących i sympatyzujących z UPR, którzy w „Narodowym Teście Inteligencji” mieli najwyższe IQ ze zwolenników wszystkich partii, dodaje więc kolejny gloryfikujący UPR akapit, już bez zasłony utkanej z inwektyw: „Zdecydowana większość tego, co działacze UPR mówią, jest słuszne: że podatki powinny być niskie, a system podatkowy maksymalnie prosty, najlepiej w postaci podatku liniowego i bez żadnych ulg i odpisów, że wydajniejsze od ZUS-u byłyby komercyjne firmy prywatne itd. Jednak UPR propaguje te poglądy tak, że ma śladowe poparcie społeczne. Założę się, że gdybym utworzył partię, która głosiłaby konieczność zburzenia Wawelu i postawienia w tym miejscu pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, to znalazłbym porównywalną liczbę zwolenników.”
Końcówka z jednej strony wyraża troskę o UPR, ale pamiętając o czujnym oku cenzora, wchodzi w ton prześmiewczy. Autor profilaktycznie nie napisał o co by się założył – nikt nie lubi przegrywać.
Kolejna część to majstersztyk kryptoreklamy! Zaczyna się niewinnie od wykpiwania długonogich modelek i sposobów demokratycznego uwodzenia tłumów. Autor wie, że ilekroć UPR lub komitet w którym startowała, otrzymywały w prawyborach wyniki ponad 5 procent, były albo przemilczane, albo – jak ostatnio, w Bochni ponad 8, we Wrześni 6 procent – media nie podawały żadnych wyników! Przywołuje więc dla wprowadzenia cenzora w błogi nastrój rok 1997, w którym UPR nie startowała samodzielnie, tylko jako Unia Prawicy Rzeczypospolitej. Autor wie, że to trochę tak, jakby oceniając nie złożenie przez „drogiego Bronisława” oświadczenia lustracyjnego przywoływać okres ciężkich komunistycznych zbrodni i prześladowań kościoła w latach 1950-1968, czyli okres członkostwa pana Geremka w komunistycznej PZPR.
Ale ta ścieżka jest przez autora wybrana świadomie, by wesprzeć pierwszy, pochwalny dla UPR akapit. Pisze on: „Najbardziej w UPR śmieszy mnie ich wiara w skuteczność chwytów socjotechnicznych. Przed wyborami UPR wynajmowała seksowne modelki, które paradowały w strojach partii i rozdawały ulotki. Chwyt niby skuteczny, bo każdy facet w wieku od lat 9 do 99 brał ulotki i starał się jak najdłużej być w pobliżu lasu bajecznie długich nóg, ale na ulotki nawet nie spojrzał. Podczas prawyborów w Bochni w 1997 r. widziałem, jak cała gromada ubranych w UPR-owskie barwy modelek nagle zaprzestała agitacji i podbiegła do Leszka Balcerowicza z prośbą o autograf. Tyle jest warta sama socjotechnika.”
Oczywiście słusznie kpi autor z wynajętych do rozdawania ulotek pań z nogami do samego nieba, które zamiast solidnie wykonywać swoje obowiązki biegną po autograf do pracownika Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR, członka tejże, później wicepremiera w pookrągłostołowej III RP, który kreując się na wolnorynkowa, akuszerował przy nakładaniu pęt polskiej gospodarce, że o pamiętnym „sztywnym” kursie dolara – raju dla kombinatorów z zagranicy i pułapce kredytowej okresu „przełomu” nie wspomnę. Spostrzegł też Autor celnie, że osoby odwiedzające prawybory z zasady oczekują „darmowych” cukierków, koszulek, gadżetów (we Wrześni niemal nie staranowano nam stoiska), a nie ulotek, na dodatek gęsto zadrukowanych. Inteligentny czytelnik zrozumiał, że modelki nie „agitowały”, tylko rozdawały – żaden UPR-owiec po taki autograf by nie biegł, swoje zdanie o „wyczynach” pana Balcerowicza mamy od czasu „popiwku” i innych posunięć i wypowiedzi opisanych przez p. JKM w mowach sejmowych - „Rząd rżnie głupa”, czy w „U progu wolności”. Jednak dzięki genialnemu zabiegowi Autora cenzor przepuścił, a my wiemy kto biega po autografy do pana Balcerowicza.
Ale – jak pisze pan Stanisław Michalkiewicz – na tym świecie pełnym złości nigdy nie dość przezorności. Nasz Autor też o tym pamięta, stąd kolejne, końcowe akapity z sugerującymi dezaprobatę inwektywami: "Równie głupia i przeciwskuteczna była poniedziałkowa akcja z paleniem formularzy podatkowych. Rafał Romanowski celnie wychwycił, że ci zdeklarowani przeciwnicy skomplikowanych przepisów podatkowych jedną ręką palą PIT-y, a drugą - proszą o odpis podatkowy na rzecz swojego chorego kolegi.
Czy na to rozdwojenie jaźni jest jakaś rada, panie doktorze? Jest, i to dziecinnie prosta: każdy zwolennik UPR powinien wypełnić formularz z odpisem na wskazany przez UPR cel, następnie iść pod bank i spalić przekaz."
Pyszne! By cenzor nie zaczął jednak czegoś podejrzewać, jest nawiązanie do tematu, któremu właściwie poświęcony miał być tekst. Jest i laurka dla spostrzegawczości innego autora, który przemycił w „GW” wzmiankę o UPR dzień wcześniej. Jest też i pointa z tak piramidalnym przykładem, że prócz cenzora każdy widzi jej nietrafność – ergo, wsparcie dla akcji UPR.
Skąd nasza krytyka PIT, zobrazowana dla widzów spaleniem formularzy? Jak ostatnio ujawnił w TVP pan Mirosław Barszcz, były wiceminister finansów: Te wpływy z PIT to 30 procent renciści i emeryci, następne 20 procent to wpływy z budżetówki, samo w sobie to też jest bez sensu. Okazuje się, że połowa wpływu z PIT to są pieniędze, które krążą wewnątrz tego samego systemu.
Realne wpływy z PIT stanowią więc poniżej 5 procent wydatków sektora finansów publicznych. Progresywna skala podatkowa, nie dość że jest niesprawiedliwa, to jeszcze hamuje rozwój gospodarczy kraju. Miliony ludzi tracą czas na wypełnianie wielu stron dokumentów, a system PIT, podobnie jak CIT generuje dodatkowo czynnik kryminogenny, o czym wiedzą pracownicy skarbówki analizujący tzw. „koszty uzyskania przychodu”. W efekcie, jak wspomniał gdzieś pan R. Gwiazdowski, duża zachodnia sieć handlowa zapłaciła w którymś roku 6 czy 7 złotych podatku dochodowego. Nie inaczej było z PIT i ulgami. UPR dopuszcza więc w okresie przejściowym liniowy PIT, ale docelowo zastąpić go chcemy zryczałtowanym podatkiem osobistym, równym dla wszystkich i wypełniającym cechy podatku sprawiedliwego, uzupełnionym o podatek od wartości nieruchomości.
A co do odpisu podatkowego… Otóż rzeczywiście apelowaliśmy o przekazanie 1 procenta podatku dla pana Andrzeja Nelickiego – sędziego Sądu Naczelnego UPR, sparaliżowanego częściowo po wylewie, człowieka, którego dobroć, inteligencja i pogoda ducha zapada w pamięci każdemu, kto się z nim spotyka. Sam to zrobiłem i propagowałem na www.upr.org.pl pod hasłem „Weź Lepperowi, daj UPR-owcowi!” W Polsce, władza chętnie zabiera podatki na składki zdrowotne i oddłużanie „bezpłatnej służby zdrowia”. Niestety człowiek chory, nie może specjalnie liczyć na zwrócenie pieniędzy wpłacanych przez niego i jego rodzinę przez całe życie. Jeśli można więc odebrać nieco swojego – robimy to.
Zarzucanie nam, że z jednej strony palimy PIT, a z drugiej przekazujemy 1 procent z naszych podatkowych pieniędzy (na więcej władza nie zezwala) potrzebującym i zachęcamy do tego innych jest równie celne, jak zarzucanie nam, że domagamy się dobrowolności ubezpieczeń, a równocześnie oczekujemy od ZUS i OFE by wypłaciły opłaconą przez całe życie emeryturę (i to nawet nie tyle ile przez 45 lat zabrali, ale tyle, ile uchwalą posłowie – nie mamy złudzeń co do zbójeckiego charakteru tego procederu), albo że domagamy się odseparowania polityków i biurokracji od leczenia i naszych składek, a jednak idziemy do państwowego szpitala za który w podatkach zapłaciliśmy, czy że krytykujemy działania sejmu i polityków, a jednocześnie zajmujemy się polityką i staramy się dostać do sejmu i używać do partyjnych celów pieniędzy zabranych w podatkach nam i naszym sympatykom, które zasilają obecnie naszych przeciwników ideowych i konkurentów z SLD, PO, PIS, LPR, Samoobrony, PSL i kogo tam jeszcze, itd., itp.
Podsumowując, dawniej, przez kilkanaście lat UPR była „zamilczana na śmierć” w gazetach, radiu, telewizji – dziś mamy najpopularniejsze strony polityczne w internecie pp. JKM i S.Michalkiewicza , obecność na falach radiowych i 4 procent w niektórych sondażach, obecność w telewizji poza okresem wyborczym i nawet promocję UPR w „Gazecie Wyborczej”. Jeszcze nieśmiało, jeszcze pod przykrywką ironii, ale czuć już odwilż.
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że połączenie przychylności mediów i naszych zdwojonych wysiłków zaowocuje obecnością UPR w Sejmie?
Wojciech Popiela
Prezes UPR
Sekretarz krakowskiej UPR p. Radzisław Franczak, o tej sprawie:
http://upr.pl/new/index.php?option=com_content&task=view&id=257&Itemid=1
*
Czynem wesprzyj UPR Podlasie!
http://www.upr.podlasie.pl/staticpages/index.php?page=fundusz
Zagłosuj na UPR! 20.05.2007 r.