
Ksiądz Michał Poradowski nie może jakoś doczekać się należnego uznania w swoim rodzinnym Kaliszu. 16 czerwca minęła 2 rocznica śmierci tego wybitnego znawcy komunizmu, zasłużonego patrioty, niestrudzonego kapłana. Minęła praktycznie bez echa, bo miasto nie chce o Nim pamiętać.
Nie kwestionuję tego, że w dzisiejszym ślepym hołdowaniu politycznej poprawności ksiądz Michał może uchodzić za postać kontrowersyjną – wszak był zwolennikiem przewrotu dokonanego przez generała Augusta Pinocheta, przez większość współczesnych stawianego w jednym szeregu z Hitlerem i Mussolinim. Do tego dochodzi niepopularna w mającym przecie duże wpływy (zwłaszcza w samorządach) Kościele Katolickim jego krytyczna postawa wobec Soboru Watykańskiego Drugiego. A przecież przez całe swoje długie życie pozostawał wiernym synem Kościoła i nie splamił się żadnym uczynkiem, za który można byłoby go choćby oskarżyć przed sądem. W roku 1983 otrzymał nawet godność Kanonika Honorowego Kolegiaty Kaliskiej. Skoro tak, to dlaczego dziś odmawia się czci Człowiekowi, który całe życie poświęcił wartościom najwyższym? Czyżby dziś ważniejsza była sztucznie wprowadzana polityczna poprawność nad wierność odwiecznym zasadom i prawom moralnym? Czyżby istotniejsze były miałkie i przyziemne intrygi polityczne, strach przed krytyką oraz niechęć do poznania prawdy o księdzu od Jego niezłomnej postawy, najpierw w obronie Ojczyzny, a potem w walce z czerwoną zarazą i Jego cywilnej odwagi w badaniu i głoszeniu prawd trudnych do zaakceptowania przez współczesnych?
Urodzony 4 września 1913 roku w Niedźwiadach pod Kaliszem Michał Poradowski już jako uczeń tutejszego Gimnazjum Państwowego im. Tadeusza Kościuszki dał się poznać jako postać ponadprzeciętna. Pochodził zresztą z rodziny o sporych zasługach dla Kalisza. Jego ojciec – Stanisław był postacią nietuzinkową w mieście: inżynier elektryk, przez czas jakiś miejski radny, przyczynił się w znacznym stopniu do powstania w Kaliszu pierwszej elektrowni i do popularyzacji elektryfikacji wśród fabrykantów i mieszczan. Sam Michał najpierw aktywnie działał w harcerstwie, a potem razem ze starszym bratem Szymonem w strukturach Młodzieży Obozu Wielkiej Polski.
Zaraz potem wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku i otrzymał świecenia kapłańskie. Od 1936 roku studiował teologię na Uniwersytecie Jagiellońskim i równolegle na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. W stolicy, na czwartym roku studiów zastała go wojna. Nie bacząc na nic włączył się aktywnie w wir walki z okupantem współorganizując służbę duszpasterską Narodowych Sił Zbrojnych. Został ich kapelanem w stopniu kapitana. Wtedy też pisze swoją pierwszą książkę pt. Katolickie Państwo Narodu Polskiego, która jest zbiorem jego wykładów na kursach ideologicznych dla żołnierzy i kapelanów NSZ. W podziemiu wydaje także pismo dla duszpasterzy pt. Lux mundi.
Po wojnie na krótko osiadł na plebani w podkaliskiej Tłokini, gdzie jako proboszcz został skierowany przez władze kościelne. Jednak po otrzymaniu informacji o tym, że ma być aresztowany, z pomocą przełożonych zostaje przerzucony na Zachód do Murnau, gdzie pełnił funkcję kapelana w II Korpusie generała Andersa. Po demobilizacji osiadł w Paryżu, gdzie kontynuował studia doktoranckie jednocześnie na trzech kierunkach: prawo, socjologia i teologia. Będąc w Paryżu otrzymał propozycję objęcia katedry socjologii i katolickiej nauki społecznej w Santiago de Chile. Mimo że chciał wrócić do Polski (starania w tym kierunku czynił nawet ówczesny biskup lubelski Stefan Wyszyński) okazało się to niemożliwe, więc zdecydował się wyjechać do Chile.
W dalekiej Ameryce Południowej ks. Michał Poradowski oprócz wykładów zajmował się także działalnością polonijną. Został nawet wieloletnim prezesem Związku Polaków w Chile i wydawał pisemko pt. Polak w Chile. Ksiądz był także twórcą, redaktorem i wydawcą hiszpańskojęzycznego kwartalnika pt. Studia nad komunizmem. Po latach mówił o tym wydawnictwie, że pomimo niewielkiego nakładu w jakim się ukazywało i trudności finansowych z jakim się borykało, walnie przyczyniło się do edukacji elit południowoamerykańskich w wiedzy o komunizmie i jego skutkach. Dzięki wysokiemu poziomowi pisma, z czasem ks. Poradowski dał się poznać jako wybitny naukowiec i znawca tematu. Otrzymywał dzięki temu coraz więcej zaproszeń z różnych krajów, by wygłaszać referaty na konferencjach poświęconych problematyce komunistycznej. Zawsze zbierał gromkie brawa, a jego wiedza niewątpliwie przyczyniła się do ukształtowania poglądów wielu wysoko postawionych ludzi, przede wszystkim wojskowych.
W roku 1970, kiedy w Chile do władzy doszedł reżim Salwadora Allendego został usunięty z uczelni i otrzymał od władz kościelnych zakaz chodzenia w sutannie. Był też odsunięty od świadczenia posługi kapłańskiej. Ze względu na brak środków do życia musiał przez trzy lata, do czasu przewrotu Pinocheta, pracować jako taksówkarz. Bez wahania poparł generała w 1973 roku i jego późniejsze działania na rzecz uwolnienia Chile od komunizmu. Istnieją nawet przypuszczenia, że był doradcą Pinocheta w sprawach nauki społecznej Kościoła. Napisał wiele artykułów pokazujących jak zmienia się kraj pod wpływem wolnorynkowych reform junty wojskowej.
W 1993 roku wraca na stałe do kraju, gdzie zajmuje się przede wszystkim pisaniem książek. Jego dorobek naukowy jest imponujący: kilkadziesiąt książek, setki publikacji i wykładów na tematy polityczne i religijne. Odbiera też wiele honorów za swoją dotychczasową działalność. Zostaje odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i obdarzony wieloma innymi honorami zarówno krajowymi jak i zagranicznymi. Umarł 2 lata temu we Wrocławiu.
Ten bardzo skrócony i niekompletny życiorys robi wrażenie na każdym, tylko nie na władzach rodzinnego miasta księdza Michała Poradowskiego. Kiedy tuż po Jego śmierci kaliskie koło Unii Polityki Realnej zwróciło się do Rady Miasta z wnioskiem o nadanie jednej z ulic Jego imienia, odpowiedź brzmiała, że ksiądz musi poczekać na swoją kolejkę. Od tego czasu w mieście przybyły ulice: prezydenta Wojciechowskiego, Ukraińska, al. ks. Popiełuszki, Piłsudskiego i kilka innych (większość poza jakąkolwiek kolejnością), a ksiądz nadal czeka w kolejce, której końca nie widać. Na ponawiany co roku wniosek o nadanie księdzu pośmiertnie tytułu Zasłużony dla Kalisza miasto nawet nie raczy odpowiedzieć, mimo poparcia uzyskanego od wielu środowisk miejskich, kombatanckich, polonijnych, a nawet od byłego ambasadora RP w Chile. A kiedy rok temu UPR wspólnie z dyrekcją szkoły do której uczęszczał młody Michał Poradowski zorganizowały akademię i sesję popularnonaukową przypominającą Jego postać i zasługi, przyszło na nią dwóch radnych i wiceprezydent, którzy równie szybko czmychnęli nie dotrwawszy do końca. Taka to jest pamięć i wdzięczność miasta, którego ksiądz Poradowski jest jednym z najwybitniejszych synów; taka jest pamięć miasta, gdzie ważniejsza jest poprawność polityczna i koniunkturalizm nad cześć dla niezłomności, wierności zasadom i Prawdy.
Andrzej Orkowski
www.kalisz.upr.org.pl
Strona poświęcona życiu i dorobkowi ks. Poradowskiego