Koalicja, poza nielicznymi rozsądnymi projektami w rodzaju pakietu Kluski, nie ustaje w innych pomysłach na ulepszenie naszego życia społecznego, gospodarczego i w ogóle. Tym razem pan minister Przemysław Gosiewski zabrał się za przyszłych lekarzy, którzy wbrew idei państwa solidarnego chcą wyzyskiwać budżet.
Rzecz w tym, że znakomita część studentów medycyny uczy się w państwowych uczelniach. Po ich ukończeniu rozglądają się po polskim rynku pracy i część z nich stwierdza, że perspektywa zatrudnienia w państwowym szpitalu, na niskopłatnej posadzie, nie jest tym, co ich pociąga i jadą szukać lepszego losu za granicę. Tam szpitale wprawdzie też są państwowe, ale i płaca wyższa, i warunki lepsze, więc nic dziwnego w takim postępowaniu nie ma.
Jednak minister Gosiewski na antenie państwowego Radia Kalisz stwierdził, że rozważany jest pomysł zawierania umów z rozpoczynającymi studia przyszłymi lekarzami, które obligowałyby po ich ukończeniu do „odpracowania” w polskiej służbie zdrowia „bezpłatnej” nauki w państwowych uczelniach. Stanowi to pewien postęp w stosunku do pogróżek ministra Dorna, który mówił o braniu lekarzy w kamasze, jednak wciąż są oni traktowani przede wszystkim jako należna państwu siła robocza.
Minister Gosiewski ma oczywiście rację w tym, że państwowe studia są finansowane z budżetu, ale zapomina, skąd biorą się pieniądze tamże. Państwo jest instytucją, która nie wytwarza żadnych dóbr, a jedyne dochody czerpie z konfiskaty tych, które wypracowali jego obywatele. Bogactwa, które sfinansowały edukację przyszłych lekarzy medycyny, nie zostały zatem wytworzone przez państwo, przez budżet, ani przez ministra Gosiewskiego. Zostały one wytworzone m.in. przez rodziców tych studentów, którym władza je teraz wypomina. W dodatku podczas pobierania podatków rząd nie pyta nikogo o to, czy życzy on sobie finansować państwowe studia i sam naciska na to, aby na nie uczęszczać. Stawianie w związku z tym dodatkowych roszczeń jest hipokryzją.
Sytuację pogarsza skomunizowanie służby zdrowia. Absolwent studiów nie trafia na wolny rynek świadczeń zdrowotnych, lecz na rynek przeżarty biurokracją, centralnym planowaniem, niewydajnością, sztucznym zaniżaniem cen i niskimi płacami. Odpowiedzialne za to jest państwo, które utrzymuje ten niewydolny i korupcjogenny system, i to państwo powinno podjąć wysiłek ku jego reformie. Co tymczasem robią politycy? Gdy ludzie uciekają na Zachód zgnębieni przez własny rząd, ten jako rozwiązanie problemu widzi zakazanie emigracji. Interes państwa zostaje postawiony wyżej od interesu obywateli.
UPR sprzeciwia się pomysłom ministra Gosiewskiego, które są naszym zdaniem nowoczesną formą niewolnictwa. Uważamy, że każdy człowiek ma prawo decydować o tym, gdzie, jak i dla kogo pracuje, a rząd nie ma prawa w to ingerować, jako że obywatele nie są własnością państwa. Wzywamy rząd do rozwiązania problemu emigracji nie poprzez wprowadzanie dodatkowych obostrzeń, lecz normalnie – uwalniając zarówno rynek edukacji, jak i służbę zdrowia, co rozwiąże problem finansowania studiów i pozwoli na wzrost płac oraz poprawę warunków pracy lekarzy.
Krzysztof Jurewicz
Sekretarz Generalny UPR