Komunikaty

Chcą zastraszyć Panią Profesor i broniących jej prawników!

Poniżej zamieszczamy tekst jaki przesłał adw Jerzy Kwaśniewski Prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Ponieważ dotyczy spraw fundamentalnych dlatego serdecznie zapraszamy do zapoznania się z jego treścią.

Szanowni Państwo,

gdy rozpoczynaliśmy obronę Pani Profesor Ewy Budzyńskiej, spodziewałem się ataków, jednak rzeczywistość przerosła moje wyobrażenia. Macie szczęście, że akurat mnie tam nie było, bo wasz człowiek zbierałby zęby, czy Mam nadzieję, że chłopaki i dziewczyny dadzą radę temu ścierwu – to jedne z łagodniejszych wypowiedzi pod adresem naszych prawników.

Takie emocje to reakcja na fałszywe doniesienia mediów na temat przesłuchań świadków przez policję i prawników Ordo Iuris. Policyjne dochodzenie prowadzone jest w związku z podejrzeniem „tworzenia fałszywych dowodów lub innych podstępnych zabiegów”, wskutek których skierowano przeciwko Prof. Ewie Budzyńskiej postępowanie dyscyplinarne na Uniwersytecie Śląskim. W toku przesłuchań reprezentujemy Panią Profesor, która ma w postępowaniu status osoby pokrzywdzonej.

O tym, że sprawa nie dotyczy w istocie studentów, ale konsekwencji rażących uchybień uniwersytetu, wie doskonale rzecznik dyscyplinarny uczelni prof. Wojciech Popiołek. Dlatego zagroził nam pozwem, żądając usunięcia materiałów na temat tej sprawy z naszej strony internetowej i kanału YouTube oraz zapłaty 50 000 zł na WOŚP. Co ciekawe, żądając naszego milczenia sam jednocześnie udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”, która serią artykułów gorliwie wspiera ataki na Panią Profesor.

Atak na Panią Profesor, podobnie jak ujawnione w naszym raporcie blisko trzydzieści podobnych przypadków rażących naruszeń wolności akademickiej, ukazuje kryzys polskiego szkolnictwa wyższego. Tłumienie wolności słowa i badań naukowych to jedne z przyczyn, dla których kolejny raz ani jedna z polskich uczelni nie znalazła się wśród pierwszych 500 uniwersytetów świata w żadnym z istotnych rankingów.

Z pomocą naszych Darczyńców zrobimy wszystko, by polskie uniwersytety na nowo stały się przestrzenią wolnej debaty akademickiej oraz miejscem poważnych badań służących poznaniu prawdy o otaczającym nas świecie i procesach, jakie w nim zachodzą. Dlatego z satysfakcją przyjęliśmy zaprezentowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego projekt ustawy o wolności akademickiej, w dużej części powtarzający rozwiązania zaproponowane przez ekspertów Ordo Iuris. Teraz chcemy rozpocząć szeroką kampanię społeczną na rzecz pilnego przyjęcia zmian prawnych.

Kolejnym krokiem powinno być zreformowanie systemu finansowania szkolnictwa wyższego i badań naukowych, które w obecnej formie utrwala niewydajne układy akademickie i tłumi badaczy gotowych do odważnego zakwestionowania dominującej na wielu wydziałach ideologicznej linii. O ile miliony złotych płyną na granty poświęcone gender studies i teorii queer, to finansowanie studiów nad rodziną i współczesnymi zagrożeniami cywilizacyjnymi pozostaje niemal niedostępne. Tymczasem jedynym kryterium w tych sprawach powinna być prawda i rzetelna metoda naukowa.

Tylko w wolności od układów i ideologii oraz w duchu rzetelnego poszukiwania prawdy można myśleć o wykuwaniu elit wolnej Polski, które powinny opuszczać mury naszych uczelni.

Wiele wskazuje na to, że już niedługo ruszą procesy kolejnych wykładowców, którzy tak jak Prof. Budzyńska za wierność przekonaniom i nieuleganie presji ideologicznej zapłacili wysoką cenę – zakończenie swojej kariery naukowej. Już dziś musimy być przygotowani i gdy tylko będzie to konieczne, podjąć się ich obrony.

Obronimy wolność na uczelniach

Atak na wykład o rodzinie

Jak pisałem przed kilkoma miesiącami, cała sprawa ma początek w grudniu 2018 roku. Prof. Ewa Budzyńska kolejny już raz przedstawiała swój wykład o rodzinie w wielkich kulturach świata. Omawianie pozycji rodziny w kulturze chińskiej, żydowskiej i muzułmańskiej nie wzbudziło żywych reakcji. Jednak po wykładzie poświęconym rodzinie w kulturze chrześcijańskiej, grupka studentów, z których część już wcześniej zaangażowana była w ruch proaborcyjny, złożyła na Prof. Ewę Budzyńską donos do władz uczelni. Pisali w nim o rzekomej homofobii, antysemityzmie, „ideologii anti-choice” i „poglądach radykalno-katolickich”.

Głównym zarzutem było to, że „opierała się na tylko jednej definicji rodziny”, której podstawą jest chronione przez Konstytucję małżeństwo, czyli związek mężczyzny i kobiety. Człowieka na pierwszym etapie rozwoju nazywała „dzieckiem”, podobnie jak czyni to wiele obowiązujących w Polsce aktów prawnych.

Jednak o wiele bardziej oburzająca niż donos grupki studentów była reakcja rzecznika dyscyplinarnego Uniwersytetu Śląskiego prof. Wojciecha Popiołka, który mimo uznania zarzutów „antysemityzmu” i „nienaukowości” za fałszywe, jednocześnie zażądał dla Pani Profesor kary dyscyplinarnej nagany, by w ten sposób przestrzec innych wykładowców przed powtarzaniem „błędów” Prof. Budzyńskiej.

Wiedzieliśmy od początku, że ta sprawa będzie sporem o zakres wolności akademickiej. Nie miałem też cienia wątpliwości, że spotkamy się z silnym oporem ze strony tych, którzy chcieliby, aby na polskich uczelniach panował dyktat lewicowych ideologii.

Rażące nieprawidłowości

Od początku wskazywaliśmy, że postępowanie wyjaśniające było pełne rażących nieprawidłowości. Nie tylko przedłużyło się ponad ustawowy termin wynoszący pół roku, ale w tym czasie nie przeprowadzono niezbędnych czynności dowodowych takich jak np. przesłuchanie uczestników zajęć, którzy nie podpisali się pod skargą czy nawet wszystkich studentów, którzy się pod nią podpisali.

Nie brakowało również innych poważnych uchybień, jak np. uzgadnianie zeznań studentów poprzez okazywanie protokołów jednych świadków innym świadkom, co jest niedopuszczalne w żadnym postępowaniu. Samej Pani Profesor nie przedstawiono ponadto formalnie zarzutów.

Prokuratura sprawdza, czy nie doszło do przestępstwa

Prokuratura wszczęła postępowania w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa z art. 235 kodeksu karnego, czyli „tworzenia fałszywych dowodów lub innych podstępnych zabiegów”, wskutek których skierowano przeciwko Prof. Ewie Budzyńskiej postępowanie dyscyplinarne na Uniwersytecie Śląskim.

Gazeta Wyborcza i inne radykalnie zaangażowane media natychmiast napisały o rzekomym wielogodzinnym agresywnym przesłuchiwaniu studentów przez policję i prawników Ordo Iuris. Standardowe czynności związane z przesłuchaniem świadków, w którym uczestniczyliśmy jako pełnomocnicy pokrzywdzonej Pani Profesor, przedstawiano niemal jako znęcanie się nad studentami. Przesłuchiwani mieli rzekomo płakać i wychodzić „roztrzęsieni”. Sugerowano nam nawet bezprawny udział w przesłuchaniach.

W rzeczywistości miały miejsce typowe czynności dochodzenia, a mec. Magdalena Majkowska z Ordo Iuris reprezentuje w nich Prof. Ewę Budzyńską jako osobę pokrzywdzoną. Wystarczy elementarna znajomość prawa, by wiedzieć, że udział prawnika reprezentującego osobę pokrzywdzoną jest naturalnym elementem postępowania karnego. Co więcej, nic nie grozi studentom, bo postępowanie dotyczy przecież czynności podejmowanych przez pracowników uniwersytetu…

Aby dowieść fałszywości prasowych doniesień o „wielogodzinnych” przesłuchaniach, załamanych i płaczących studentach, a nawet o rzekomej agresji mec. Magdaleny Majkowskiej, zażądaliśmy utrwalania wszystkich czynności przez policję. Gdy wydano na to zgodę, Gazeta Wyborcza zmieniła ton i napisała „Przesłuchania studentów UŚ na wniosek Ordo Iuris rejestruje kamera. Jak w sprawach o morderstwo”. Trudno doszukiwać się w tym rzetelnego dziennikarstwa i poszukiwania prawdy.

Jak zwykle fałszywe informacje prasowe sprowokowały pochopne stanowiska i odzewy, w ten sposób szerząc nieprawdziwy obraz całej sytuacji. Kierownictwo Uniwersytetu Śląskiego, bez dostępu do akt sprawy i wysłuchania pełnomocników Pani Profesor, wydało stanowisko krytycznie odnoszące się do działań prokuratury i policji badających ewentualne nieprawidłowości postępowania dyscyplinarnego. Podobnie bez zapoznania się ze stanowiskiem prawników Ordo Iuris głos w sprawie zabrała Helsińska Fundacja Praw Człowieka, opierając swoją wiedzę wyłącznie na… stanowisku władz uczelni.

My jednak, jak zwykle cierpliwie i profesjonalnie, bez względu na skalę medialnego zainteresowania i ataków, doprowadzimy postępowanie do końca. Jeżeli potwierdzą się podejrzenia prokuratora, zadbamy by sformułowano oskarżenia, a winni krzywdzących Panią Profesor manipulacji ponieśli odpowiedzialność.

Profesor Popiołek grozi pozwem i żąda milczenia

Gdy tylko nagłośniliśmy skandaliczne zarzuty wobec Prof. Ewy Budzyńskiej, a policja poinformowała media, że prowadzi dochodzenie w sprawie możliwość popełnienia przestępstwa z art. 235 kodeksu karnego, do naszego biura wpłynęło pismo rzecznika dyscyplinarnego UŚ prof. Wojciecha Popiołka.

Rzecznik dyscyplinarny, będący stroną w obecnie toczącym się na Uniwersytecie Śląskim postępowaniu dyscyplinarnym wobec Prof. Ewy Budzyńskiej, domaga się usunięcia materiałów na temat tej sprawy z naszej strony internetowej i kanału YouTube, gdzie zamieściliśmy rzeczowe informacje.

Prof. Popiołek zażądał również publikacji przeprosin w Gazecie Wyborczej oraz w pasmach informacyjnych TVN24, TVP i Polsatu. Dodatkowo oczekuje zasilenia przez Ordo Iuris kwotą 50 000 złotych konta Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Wszystkie żądania oskarżyciela dyscyplinarnego wprost uderzają w prawo do obrony Pani Profesor. A oczekiwanie usunięcia naszych artykułów o sprawie jest tym bardziej skandaliczne, że w tym samym czasie prof. Wojciech Popiołek wypowiada się na temat prowadzonego przez siebie postępowania na łamach Gazety Wyborczej. Innymi słowy, rzecznik dyscyplinarny oczekuje wyłączności oskarżyciela na wypowiadanie się o sprawie. Tego typu oczekiwania po 1989 roku nie powinny już powstawać w umysłach profesorów, wykładowców prawa.

Oczywiście nie mogliśmy się zgodzić na tak jaskrawe próby ograniczenia wolności słowa i prawa do obrony. Dlatego niezwłocznie odrzuciliśmy żądania prof. Wojciecha Popiołka. Skoro zaś pismo rzecznika dyscyplinarnego sformułowano w związku z czynnościami adwokatów, wyjaśniliśmy profesorowi, że rolą adwokata jest odważnie reprezentować mocodawcę, w tym pokrzywdzonego, a także rzeczowo referować przedmiot postępowania, zaś Kodeks Etyki Adwokackiej nakazuje adwokatowi i aplikantowi podczas kontaktu z mediami „kierować się merytoryczną potrzebą odpowiedzi na zarzuty wobec klienta publikowane w mediach, przedstawiające w ocenie adwokata sprawę jednostronnie, wybiórczo lub tendencyjnie” (§ 18 ust. 3 Kodeksu Etyki Adwokackiej w zw. z § 3 Kodeksu Etyki Adwokackiej).

Zgłaszają się do nas inni wykładowcy

Sprawa Pani Profesor odbiła się szerokim echem – pod petycją do władz uczelni podpisało się ponad 38 tysięcy Polaków oburzonych sposobem potraktowania doświadczonego nauczyciela akademickiego i dydaktyka. Solidarność z Prof. Ewą Budzyńską wyraziła Rada Naukowa Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, zrzeszająca przedstawicieli różnych dziedzin nauki, takich jak socjologia, prawo, pedagogika czy medycyna. Poparcia udzieliły jej też Rada Społeczna przy Arcybiskupie Metropolicie Katowickim, Polskie Stowarzyszenie Familiologiczne, Klub Inteligencji Katolickiej w Katowicach oraz Katolickie Stowarzyszenie Oświatowe w Bielsku-Białej.

Nagłośnienie sprawy oraz publikacja raportu Ordo Iuris o 28 podobnych przypadkach naruszenia wolności akademickiej ośmieliły także innych wykładowców do zwrócenia się do nas w sprawie nacisków, dyskryminacji i nadużyć, których ofiarami padli z powodu tematyki prowadzonych rzetelnie badań lub wykładów. Szybko okazało się też, że sprawa Prof. Budzyńskiej to tylko wierzchołek góry lodowej.

Obecnie jesteśmy w trakcie analizowania tych zgłoszeń. Jest bardzo prawdopodobne, że część z nich również zakończy się przystąpieniem do postępowań przez naszych prawników. O szczegółach tych spraw będę mógł powiadomić Pana już niedługo.

Jestem przekonany, że szeroko rozpowszechniony problem tłumienia wolności akademickiej i wolności badań naukowych stoi w istocie za kryzysem polskich uniwersytetów, z których żaden od lat nie może przebić się do pierwszej 500 uczelni światowych. Trudno w tych warunkach oczekiwać odwagi w podejmowaniu problemów badawczych o znaczeniu cywilizacyjnym.

Konieczna jest systemowa ochrona wolności akademickiej

Jedno jest pewne – konstytucyjna zasada wolności akademickiej obejmującej wolność nauczania, prowadzenia badań i ogłaszania ich wyników – na wielu polskich uczelniach jest fikcją. Jesteśmy przekonani, że niezbędna jest zmiana prawa. Dlatego przedstawiliśmy projekt zmian w Prawie o szkolnictwie wyższym i nauce.

Przypomnę, że zgodnie z naszą propozycją wolność prezentowania poglądów i prowadzenia badań naukowych ma, stosownie do norm konstytucyjnych, stanowić filar całego systemu szkolnictwa wyższego i nauki.

Nasz projekt przewiduje, że na każdej uczelni powstanie komisja strzegąca konstytucyjnego prawa do prezentowania wyników badań i wolności debaty akademickiej, do której można będzie się odwołać, gdy władze uczelni zakażą lub odwołają konferencję czy wykład poświęcone np. ochronie praw dzieci nienarodzonych, ochronie tożsamości małżeństwa albo konstytucyjnego obowiązku respektowania chrześcijańskiego dziedzictwa Narodu.

Nadzór nad uczelnianymi komisjami sprawowałaby specjalna komisja odwoławcza przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a w przypadku łamania wolności akademickiej przez uczelnię Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego mógłby nałożyć na nią karę finansową, tak jak może to już dziś uczynić teraz, gdy uczelnia nie przestrzega prawa w zakresie wskazanym w Prawie o szkolnictwie wyższym i nauce.

Informowałem już także o naszych propozycjach zmian w sposobie finansowania systemu szkolnictwa wyższego i nauki, dzięki którym pieniądze polskich podatników nie będą dłużej przeznaczane na pseudonaukowe, dobierane według ideologicznego klucza i bezużyteczne społecznie projekty, ale poważne cele badawcze o wysokiej wartości naukowej.

Te zmiany skruszyłyby betonowe układy i wadliwe kanały transferu środków przeznaczonych na badania i rozwój.

Interweniujemy w ministerstwie

Już trzy dni po ogłoszeniu przez nas projektu ustawy zostaliśmy zaproszeni do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, gdzie usłyszeliśmy, że resort podziela nasze obserwacje i przedstawi projekt ustawy mającej ukrócić praktykę odwoływania konferencji i wykładów, których tematyka nie odpowiada postulatom proaborcyjnych aktywistów czy ideologów LGBT.

Opublikowany niedługo później projekt realizował większość z naszych postulatów. W przesłanej ministerstwu opinii pozytywnie oceniliśmy przede wszystkim niedopuszczenie do karania za korzystanie z przysługujących wykładowcom praw i wolności oraz utworzenie jednej ogólnopolskiej komisji odwoławczej, która będzie chronić wolność na uczelniach.

Zaproponowaliśmy również kilka zmian – m.in., by w składzie komisji wolności akademickiej znalazły się osoby wybierane przez izby polskiego parlamentu – Sejmu i Senatu oraz sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. Zaproponowaliśmy również, aby nowo utworzona komisja mogła wydawać decyzje administracyjne podlegające natychmiastowemu wykonaniu. Uczelnia mogłaby wówczas bronić swojego stanowiska przed sądem administracyjnym, ale dzięki rygorowi natychmiastowej wykonalności formalne zabiegi władz uczelni nie mogłyby torpedować zaplanowanych debat, konferencji, wykładów i sympozjów.

W naszej analizie wykazaliśmy również, że w kompetencjach ministra powinna znaleźć się możliwość nałożenia kary na uczelnie lub inną instytucję systemu szkolnictwa wyższego i nauki, której działanie uderza w wolność akademicką, a także, że spod nadzoru komisji odwoławczej nie powinny być wyłączone takie publiczne instytucje jak Polska Akademia Nauk i Polska Akademia Umiejętności.

Wszystkie nasze uwagi do projektu przesłaliśmy do ministerstwa, a teraz – po objęciu stanowiska Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego przez Wojciecha Murdzka – będziemy zabiegać o kontynuowanie prac legislacyjnych. Ponieważ od początku marca prace nad projektem nie posunęły się do przodu, chcemy przeprowadzić szeroką społeczną kampanię na rzecz wzmocnienia gwarancji wolności akademickiej. Chcemy jeszcze w tym roku zorganizować międzynarodową konferencję poświęconą problemowi wolności akademickiej i kryzysowi uniwersytetu.

Nie możemy pozwolić, by wielka społeczna mobilizacja w sprawie obrony Pani Profesor Ewy Budzyńskiej poszła na marne. Trwała zmiana prawa i podwyższenie poziomu ochrony wolności akademickiej powinno być owocem tej długotrwałej batalii. Przede wszystkim z korzyścią dla całej polskiej nauki i dla pokoleń polskich studentów.

Wspólnie brońmy wolności akademickiej

Nie mam wątpliwości, że od tego, czy obronimy prawdziwą wolność i prawo do poszukiwania prawdy na polskich uniwersytetach, zależy nie tylko jakość debaty akademickiej w Polsce, rozwój lub paraliż wielu obszarów nauki czy poziom kształcenia przyszłych pokoleń studentów, lecz również los naszej Ojczyzny.

Najnowsza historia dobitnie pokazuje, że ograniczanie wolności akademickiej, ideologiczna cenzura zamiast rzetelnych badań naukowych negatywnie wpływa na poziom debaty publicznej i ujemnie oddziałuje na całe społeczeństwo.

Łączę wyrazy szacunku

adw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

P.S. Ideologiczne represje wobec ludzi świata nauki nie są specyfiką wyłącznie polską. W zeszłym roku w Wielkiej Brytanii z rządowej rady, na krótko przed swoją śmiercią, usunięty został uznany filozof prof. Roger Scrutton, który otwarcie mówił o wpływach ideologów z Open Society Foundations George’a Sorosa. Niewiele wcześniej z belgijskiego Uniwersytetu w Leuven usunięto filozofa Stéphane’a Merciera za nazwanie „człowiekiem” nienarodzonego dziecka. Przestrzeń wolności na zachodnich uczelniach pozostaje czasem jednak szersza niż na polskich uniwersytetach. Prawniczka Rebecca Kiessling, którą kilka lat temu zaprosiliśmy do Polski, bez przeszkód wygłaszała wykłady o ochronie życia na Stanford czy Berkeley, ale nie pozwolono jej zabrać głosu uniwersytetach w Toruniu i w Krakowie. Musimy zrobić wszystko, by polskie uniwersytety stały się wolne od ideologicznych nacisków i otwarty na poszukiwanie prawdy.

P.P.S. Nie zapominamy także o działaniach pozytywnych. W kończącym się roku akademickim odbyło się pięć całodniowych szkoleń dla studentów w ramach Akademii Ordo Iuris i dwa szkolenia telekonferencyjne. Wszędzie cieszyły się one dużym zainteresowaniem – na Uniwersytecie Opolskim, Uniwersytecie Łódzkim, Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Uczelni Łazarskiego udało się zapełnić komplet miejsc. Eksperci Ordo Iuris i zaproszeni naukowcy rozmawiali ze studentami o sprawach, które często są pomijane w debacie akademickiej – prawnym znaczeniu rodziny, małżeństwa, wolności wypowiedzi czy wolności religijnej. Na części uczelni powstały studenckie koła Ordo Iuris. We wrześniu chcemy zaprosić wyróżniających się studentów do Warszawy na seminarium podsumowujące Akademię, a w kolejnym roku zorganizować 8 szkoleń na tych uczelniach, gdzie jeszcze się nie odbyły. Jeszcze w czasie wakacji wydamy kolejny numer czasopisma naukowego „Kultura Prawna”, które wypełnia istniejącą lukę w polskiej i międzynarodowej doktrynie prawa, w której wielu ważnych tematów przez lata nie podejmowano.


Comments are Closed